Ziomeczki! Przepraszam, że tak długo nie było posta, ale nauka, nauka i jeszcze raz ta nauka.... :/Obiecuję, że posty będą pojawiać się częściej :)
***
*OCZAMI NEVILLE'A*
Szedłem. Postanowiłemnie oglądać się za siebie. W oddali słyszałem krzyki....wołanie mojego imienia, obrazy wykrzykiwane pod moim adresem, błagania ślizgonów, żeby Malfoy się uspokoił...
Miałem już dość takiego życia. Ciągłego skrywania się w cieniu, wstydu ze względów swoich rodziców, wysłuchiwania przekleństw w moim imieniu...dużo tego było... W tej chwili miałem tylko jeden cel: iść i nie zatrzymywać się. Kierunek: wieża Gryffindor'u, dokładniej: pokój wspólny. Może i jestem tchórzem, może powinienem tam zostać i... no właśnie, i co? Miałbym go przeprosić?! To ON powinien przeprosić MNIE! Ścisnąłem ręce w pięści.
Po pięciu minutach samotnego rozmyślania dotarłem do wieży.
- Sklątka tylnowybuchowa. - rzuciłem hasło, a Gruba Dama usunęła mi się z drogi odsłaniając pokój wspólny pełen podekscytowanych Gryfonów.
Gdy wszedłem rzucili się na mnie, wzięli na ręce i zaczęli podrzucać mnie pod sam sufit wykrzykując:
- NEVILLE KRÓLEM GRYFFINDORU!!!
Powiem tylko, że byłem zdziwiony. Na maxa zdziwiony. Wczoraj byłem chłopcem, którego nie znosili, a dziś jestem...hm...hm...Kimś, kto pokazał Malfoy'owi gdzie jego miejsce?
- Gratulacje Neville! - wykrzyknął Seamus.
Przybiłem z nim piątkę. Dziwne uczucie.
- Ej, Seamus?
- Tak?
-Dlaczego oni właściwie mi gratulują? Za co? - zapytałem niepewnie
- Stary, dałeś popalić temu kretynowi, Malfoy'owi! - odpowiedział Seamus i rzucił się w wir zabawy.
Zrobiłem parę kroków i wpadłem na bliźniaków, na Weasley'ów. Fred i George Weasley'owie byli ubrani we fioletową i brązową koszulę w kwiatki.
-Witaj Neville! - powitał mnie któryś z bliźniaków.
- Cześć.
- Bohaterze, masz całą koszulę we krwi tego gnojka! - powiedział Fred, a George zgiął się wpół ze śmiechu.
Zerknąłem w dół, na swój mundurek. Rzeczywiście, był cały we krwi.
- Ojeju... no tak, rzeczywiście... - powiedziałem przecierając plamę.
- Zostaw to. Znam lepsze sposoby - powiedział Fred - Chłoszczyć! - wypowiedział zaklęcie Powoli plama zaczęła schodzić, jakby wchłonęła się w materiał. Mundurek znów był biały!
- Neville? - zapytał George
- Tak?
- Ty oczywiście wiesz, że Lucjusz Malfoy może wparować tu w każdej chwili za to, co zrobiłeś jego syneczkowi?
- Co?! To gdzie on pracuje?! - wykrzyknąłem przerażony
- W Ministerstwie Magii. Może wykopać cię ze szkoły. Poważnie.
*********************************************